|
KULTURYSTYKA.PL > artykuły >
Czy warto walczyć o młodzież, czyli Quo vadis Kulturystyko?
  W dzisiejszych czasach coraz częściej słyszy się o słabościach młodzieży. Jej wadach, braku kultury, niesportowym trybie życia.
W dzisiejszych czasach coraz częściej słyszy się o słabościach młodzieży. Jej wadach, braku kultury, niesportowym trybie życia.
Co bardzo smutne, głosy te mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Młodzi ludzie żyją często bez zasad lub wręcz dopasowując je (bardzo dowolnie) do potrzeb chwili.
Jeszcze smutniejsze, że przekłada się to również na sport i szeroko pojętą "kulturę fizyczną". Idea sportowej rywalizacji "fair play" jest dziś pojęciem abstrakcyjnym, a niedozwolone-farmakologiczne "wspomaganie" to nowa "norma" przyjęta w środowisku zarówno sportowców wyczynowych, jak i zupełnych amatorów, którzy (o zgrozo!) nie posiadają ambicji sportowych-zwyczajnie chcą budzić strach i respekt. Dzieje się tak na każdym poziomie zaawansowania. Doping stosują bez większych zahamowań i oporów młodzi ludzie, którzy nie znają podstawowych zasad odżywiania, suplementacji (nie mówią o ich stosowaniu). Nie posiadający najczęściej właściwego planu treningowego, a o fachowej opiece trenerskiej nawet nie wspomnę. Najczęściej rolę "trenera i wychowawcy sportowego" oraz doradcy w sprawach dopingu pełni starszy "stażem" (niekoniecznie tym treningowym, a niestety dopingowym) kolega z siłowni.
Znajomość podstaw merytorycznych treningu, diety i suplementacji jest daleko w tyle za poziomem organizacji handlu i zastosowaniem środków dopingujących.
Moralność człowieka, który od początku swojej "przygody ze sportem" idzie drogą "na skróty" (czytaj łatwiznę) nie może stać na poziomie innym niż niski, zaś jego orientacja w merytoryce i historii uprawianej dyscypliny, bądź też operowanie (świadome-ze zrozumieniem) terminologią fachową-wręcz niemile widziane, bo odbierane jako "mędrkowanie" i próba wywyższania się, odstawania z "szeregu". Takie zachowanie często grozi nawet alienacja w danej grupie.
Tyle tytułem krytyki. Proponuję tutaj by chwilkę zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy.
Młodzież jest dokładnie taka, jaką ją wychowa starsze pokolenie i nie należy od niej oczekiwać cudu w postaci poprawnego "samowychowania". Charakter, moralność, światopogląd każdego młodego człowieka należy kształtować, choćby poprzez tak ostatnio zaniedbaną popularyzację godnych naśladownictwa wzorców postępowania. Młody człowiek, którego kształtuje środowisko rówieśników-zamiast starszego pokolenia, człowiek, którego wychowanie zależy od szczęśliwego trafu w odpowiednie towarzystwo, a wizję świata kształtuje telewizja nie rokuje większych szans na bycie w dorosłym życiu osobą o wysokim morale.
To są prawdy sprawdzone i potwierdzone życiowym doświadczeniem.
Jak to się ma do sportu? Otóż zapytam:
Dlaczego młodzi ludzie znają często więcej nazw środków dopingujących niż nazw ćwiczeń (nie mówiąc już o poprawnej technice wykonania tychże ćwiczeń)?
Dlaczego zamiast znać nazwiska i osiągnięcia dawnych-prawdziwych (czytaj:naturalnych) mistrzów sportu-potrafią bez kłopotu wyliczyć z pamięci wiele nazwisk aktualnych "sportowców-mutantów", którzy ze zdrowymi aspektami sportu mają niewiele wspólnego?
Dlaczego dostęp do opieki wykwalifikowanej kadry trenerskiej i właściwego sprzętu jest tak ograniczony i uwarunkowany zawartością portfela?
Dlaczego łatwiej jest znaleźć w "prasie fachowej" artykuły mówiące o "bezpiecznym i rozsądnym" stosowaniu środków dopingujących niż porady żywieniowe dla osób ograniczonych środkami finansowymi, możliwościami zdrowotnymi i czasowymi lub choćby artykuły traktujące o czystości sportu i idei "fair play"-moralnych aspektach kultury fizycznej?
Takich pytań można zadać bardzo wiele. Jeśli odpowiemy sobie przynajmniej na część z nich, otrzymamy jednocześnie odpowiedź na pytanie o przyczyny niskiego poziomu moralnego młodych "sportowców".
Można oczywiście nie robić nic i nadal narzekać na kiepską młodzież, albo też powalczyć o nią różnymi sposobami-choćby reorganizując system wychowania fizycznego (głównie idzie tutaj o swobodny-NIEODPŁATNY dostęp do obiektów sportowych i - co o niebo ważniejsze, do wykwalifikowanej kadry trenerskiej, instruktorskiej), jak również rewidując zawartość "merytoryczną" mediów, które mają niebagatelny wpływ na młode osoby (podatne na sugestie i fałszywe autorytety).
Padnie z pewnością pytanie: Czy to się opłaci, czy to się sprzeda?
Owszem-może nie od razu, ale z pewnością biorąc pod uwagę efekt długofalowy zwróci się i to z nawiązką. Choćby widokiem zdrowej, tryskającej naturalną energią młodzieży, którego wartości nie da się żadną miarą przeliczyć na mamonę.
Dla przykładu wspomnijmy może czasy "Sportu dla Wszystkich" Stanisława Zakrzewskiego i ówczesny narodowy duch pracy nad własnym ciałem-kulturą fizyczną. Kiedy to w klubach było biednie (nie było lśniących maszyn i klimatyzowanych sal), ale za to fachowo i właśnie dla wszystkich. Czasu, kiedy młody człowiek nie stawał przed dylematem: czy wydać kieszonkowe na pójście do kina z dziewczyną, czy odłożyć je na wstęp do prawdziwej siłowni (z opieką trenerską).
Ktoś pewnie zarzuci mi (będzie takich wielu) naiwność, "donkiszoterię" i walkę z przysłowiowymi "wiatrakami", ale ja nadal uparcie będę obstawał przy stwierdzeniu, że warto walczyć o młodzież-wszak "młodzież jest przyszłością narodu".
Ze sportowym pozdrowieniem: Michał Sulewski
Dodatkowe materiały, zdjęcia i komentarze forumowiczów do artykułu znajdziesz na forum klikając
TUTAJ
zobacz także - odżywki, suplementy, odchudzanie
Czy warto walczyć o młodzież, czyli Quo vadis Kulturystyko? : trening, kulturystyka, kultura, wychowanie, doping, sport, fair play, Michail, młodzież
|