|
KULTURYSTYKA.PL > artykuły >
O dobre imię kulturystyki
  Wilkie mięśnie to nie wszystko?
Obserwuję rozwój kulturystyki w naszym kraju od około 15-tu
lat (tj. od kiedy zacząłem ją uprawiać) i z przyjemnością patrzę na postęp
organizacyjny oraz sukcesy polskich zawodników na międzynarodowej
arenie. W ciągu tych 15-tu lat wielu kulturystów wyszło (choć niestety jeszcze nie
wszyscy) z dusznych piwnic i wózkarni blokowych do pięknych,
klimatyzowanych i przestronnych sal klubów kulturystycznych, o jakich kiedyś można było tylko przeczytać w zagranicznych
magazynach. Zamienili toczone przez sąsiada w stoczni krążki i gryfy oraz montowane własnym przemyślnym sposobem bloczki na
chromowane, gumowane i pięknie prezentujące się (choć czasem tylko prezentujące
się, a mniej użyteczne w poważnym treningu) maszyny i oryginalne sztangi profesjonalnych producentów.
Wszystko to obserwuję z niekłamanym zadowoleniem, bo oto dziś młodzi ludzie nie muszą już martwić się o
to, czy sąsiedzi znów naślą na nich kogoś z administracji, ale mają niekiedy do wyboru kilka nowocześnie wyposażonych siłowni w niedalekiej odległości od swego
domu.
Oczywiście sytuacja tak optymistycznie wygląda w miastach - gorzej jest natomiast w mniejszych miejscowościach i na
wsi, ale i to jak sądzę zmieni się z czasem.
Lecz nie to mnie martwi. Niepokoi mnie zupełnie inny aspekt rozwoju kulturystyki w
Polsce. Otóż jak nietrudno zauważyć - choćby latem na ulicy, w ciągu tych kilkunastu
lat, o których mówię przybyło znacznie młodych ludzi uprawiających kulturystykę.
Niestety wraz z nimi przybywa również (i to w zastraszającym tempie)
ludzi, którzy tej dyscypliny nie postrzegają w kategoriach sportowych.
To ludzie, którzy ze sportem (i może dobrze) nie mają nic, a nic wspólnego.
Kulturystyka to nie tylko sport, ale także (a może przede wszystkim)
styl życia - zdrowy styl życia. Prawda ta jest dla wielu oczywista, ale nie można zapominać o tym ,że kulturystyka to właśnie
sport, a sport to idee, to fair play, to kultura, szacunek dla drugiego człowieka
i właśnie w tym tkwi nieszczęście, że ludzie, o których mowa nie chcą
(nie przechodzi im to nawet przez myśl - oczywiście o ile oni mają czas na takie "bzdury" jak myślenie)
swoim stylem życia i zachowaniem potwierdzać prawdy o kulturystyce, Jako wychowawczyni ludzi
zdrowych, prawdziwych sportowców wiernych (choćby w pewnym stopniu) ideałom,
ludzi kulturalnych, którym sport pomaga w osiągnięciu życiowego
sukcesu.
Mam na myśli gości, którzy dzięki kulturystyce (no i oczywiście najczęściej dzięki,
"wspomaganiu") pragną zaistnieć w swoim otoczeniu, zyskać jego
"szacunek" choćby przez strach jaki budzą swoimi gabarytami
(nie mylić z sylwetką). Ci właśnie ludzie psują wizerunek kulturysty w społeczeństwie i "dzięki"
nim ludzie patrzą na większość z nas, którzy kochamy kulturystykę dla nie
samej (bo pozwoliła nam uwierzyć w siebie, poczuć się pewniej w tym coraz niebezpieczniejszym świecie)
jak na bandytów i huliganów.
Dlatego moi drodzy - wszyscy, którym zależy na dobrym imieniu kulturystyki i poprawie wizerunku kulturysty w społeczeństwie
- apeluję do was abyście nigdy nie zapominali w swoim życiu codziennym
- w domu, na ulicy, w szkole, w pracy, o kulturalnym stylu życia.
Jest wiele prostych słów, które tak często zapominamy, albo wręcz bagatelizujemy ich wartość,
jak: przepraszam, dziękuję, proszę, dzień dobry. One powtarzane często-czy to sąsiadowi z
pieskiem, czy ludziom z którymi pracujemy, czy nawet obcym w różnych sytuacjach dnia codziennego-pozwolą nam samym pamiętać o swoim człowieczeństwie,
a i na pewno wrócą do nas.
Dodatkowe materiały, zdjęcia i komentarze forumowiczów do artykułu znajdziesz na forum klikając
TUTAJ
zobacz także - odżywki, suplementy, odchudzanie
O dobre imię kulturystyki : kultura,kulturystyka,młodzież
|